Przepraszam, że tak długo trzymałam Was w niepewności ale czekałam na lepsze światło do zdjęć lecz niestety pogoda nie była łaskawa :/ ciągle lało i było dość ciemno.
Dziś jest troszkę lepiej także moi Drodzy poznajcie robala yyy tzn. gąsieniczkę z ogrodu ;)
Dal Chenille du Jardin!
Podobała mi się od dawna ale jakoś tak nie było nam nigdy po drodze! Najpierw zbierałam na byula i to kilkukrotnie! ale same wiecie jak to jest: ciągle "wyskakiwało" coś ważniejszego na co przeznaczałam oszczędności aż w końcu mój ulubiony model zniknął ze sklepów :/ Następnie zaczęłam zastanawiać się nad gąsieniczką, która była jednak dla mnie troszkę zbyt droga, więc zaczęło się kolejne oszczędzanie ;) w między czasie się przeprowadziliśmy i moje drobniaki znowu poszły na coś ważnego- praktycznego aż kilka miesięcy temu powiedziałam dość- też mi się od życia coś należy ;) M. trochę dołożył i o to jest! Mój piegowaty robaczek! :)
Tu po uwolnieniu z pudełka:
Włosy ma koloru miedzianego, są bardzo fajne w dotyku i mam nadzieję, że troszkę mi posłużą ;)
Kupiłam jej co prawda nowego wiga- na aukcji był piękny w kolorze karmelu a w rzeczywistości okazał się blond ;)
Jedyną jej wadą jest ciałko! jest ono bardzo rozchwiane przez co ciężko ją ustawić a do tego ma luźną, ociupinkę dłuższą nogę.
Bardzo podobają mi się jej oczka, w zewnętrznych kącikach ma mocno zaznaczone trzy rzęsy dzięki którym jej spojrzenie jest bardzo zalotne! Taka z niej mała kokietka ;)
Mechanizm oczu działa u niej dużo lżej niż u Sakurki co jest akurat plusem ;)
I mały bonus:
"Jestem robalem!!"
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie! :*