Jednak po kilku latach, gdy na nowo zaczęłam poznawać świat lalek coś się we mnie zmieniło. W końcu i ja dostrzegłam w nich piękno... ich duże głowy z burzą włosów oraz równie duże buty skradły moje serce ;)
Pierwszą, która trafiła do mojej kolekcji była Chelsea z serii Bling Boutique. Po wyjęciu lalki z pudła moja miłość do niej została wystawiona na próbę, a to za sprawą włosów! Niestety ich jakość jest delikatnie mówiąc nie najlepsza, sporo pracy kosztowało mnie przywrócenie im jako takiego wyglądu.
Miłym zaskoczeniem było dla mnie, odkrycie, że lalce zginają się nogi- jak u starych dobrych Barbie- na dwa kliki ;) Zupełnie się tego nie spodziewałam ;)
Dodatkowo do opakowania dołączono zapasowy zestaw biżuterii i szczotkę do włosów! Pamiętam, że kiedyś praktycznie każda, nawet najtańsza lalka miała dołączoną szczotkę! Nie mogę zrozumieć dlaczego Mattel już tego nie praktykuje?!
Chelsea ubrana jest w kusą spódnicę i metaliczny gorset- kolorem dominującym jest fiolet
Ma bardzo delikatny (oczywiście jak na My Scene) makijaż, podoba mi się kolor jej skóry, który jest dość jasny i sprawia wrażenie porcelanowego :)
Włosy są długie i gęste, a dodatkowym urozmaiceniem są jasne pasemka
Buty są tym co najbardziej lubię w tej serii ;)