poniedziałek, 4 lutego 2013

Miniatury

Jeszcze Wam nie wspominałam ale drugą moją pasją (po lalkach!) są miniaturowe domki oraz a może przede wszystkim ich wyposażenie ;) Skala nie jest aż tak ważna, dlatego póki co znoszę do domu każde maleństwo. Oczywiście jak już kiedyś znajdę w sobie siły i zabiorę się za realizację własnego wyśnionego domku to będzie on najprawdopodobniej w skali 1:12
Właśnie w takiej skali był stary, przedwojenny, drewniany domek, który należał do siostry mojej babci. Dodatkowo był on kompletnie umeblowany, brakowało tylko lalek ;) Potrafiłam godzinami stać i gapić się na niego... wiele bym wtedy dała aby taki mieć! Co ciekawe moja mama jako dziecko czuła dokładnie to samo :)
Niestety z tego co się ostatnio dowiedziałam to domku już nie ma... nie ma nawet starej drewnianej werandy na której stał, nie ma też wielkiego orzecha, który rósł na podwórku i obejmował cieniem ową werandę :(  zostały mi tylko wspomnienia...

Jako pierwsze pokarzę Wam laleczki i mebelki dla nich.... to cud, że nadal są ze mną ;) Większość moich zabawek trafiła do kuzynostwa na wieś... ehhh troszkę tego teraz żałuję..
Pamiętam, że laleczki te zostały kupione w zwykłym sklepie spożywczym. Musiały być chyba dodatkiem do gum lub cukierków.


Kilka miesięcy temu naoglądałam się wspaniałości ulepionych z masy termoutwardzalnej... oczywiście zapragnęłam i ja takie mieć, pełna zapału złożyłam zamówienie na allegro i czekałam aż przyślą mi mini buteleczki, posypki, owocowe patyczki oraz różnokolorowe masy... po ulepieniu kilku owoców i ciastek mój zapał zmalał.. do dziś dnia niczego więcej nie stworzyłam :/ Mam nadzieję, że ta niemoc twórcza minie... W między czasie znalazłam na ebeyu gotowe wyroby. Z ciekawości zamówiłam torcik i ciacha:


Sama nigdy nie dałabym rady ulepić takiego tortu, myślę, że kiedyś jeszcze coś stamtąd zamówię :)

Skoro są ciasta to musi być też herbatka :) O to moja herbaciana zastawa:


Teraz coś mniej ambitnego- kosz na śmieci. Rozśmieszył mnie na tyle, że go kupiłam, w środku były cukierki w dziwnych kształtach ;)


O gazetce "Domek Hello Kitty" zapewne każdy z Was słyszał :) Skusiłam się na pierwszy numer, do którego dołączono kredens i komplet talerzy:


Kolejnych nie miałam w planach kupować... jak dla mnie to zbyt drogi interes!
Kilka dni temu przechodziłam obok kiosku RUCHu, a tam na wystawie stała szafa z numeru bodajże 6. Kosztowała jedyne 5 zł... okazało się, że osoba, która poprosiła o odłożenie tego numeru jeszcze przed świętami już więcej się nie pojawiła a że dodatkowo minął czas na złożenie zwrotów to sprzedawca przecenił ten numer aby tylko się go pozbyć ;)


Większość plastikowych mebelków zostanie przeze mnie przerobiona, dlatego nie rażą mnie te jaskrawe kolory ;)
Marzy mi się, aby DeAgostini wznowiło serię z domkiem dla lalek, wiem, że skończyli ją u nas wydawać po 3 numerze :/ W Rosji wydali ją w całości, za to w Japonii jakiś czas temu ukazała się seria z repliką domu Anii z Zielonego Wzgórza! Cud Miód Orzeszki! :) Drewniane mebelki w stonowanych kolorach oraz cała masa dodatków, wszystkie doskonale wpasowane w styl epoki.
Niestety na mojego meila z zapytaniem czy i u nas ją wypuszczą nie raczyli odpisać.

11 komentarzy:

  1. Ale śmieszne te bobaski, mają takie dorosłe buźki :)
    Pamiętam, że miałam lalkowy domek zrobiony przez dziadka. Pewnego dnia po prostu zniknął w czeluściach piwnicy i już nigdy go nie zobaczyłam... We wspomnieniach jest natomiast nadal tym najfajniejszym, idealnym...
    A na wzmiankę o replice domu Anii z Zielonego Wzgórza się rozmarzyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domek Anii można obejrzeć tu: http://deagostini.jp/site/ann/pretop/index.html Ale ostrzegam strona dość długo się ładuje ;)
      A bobaski oprócz dorosłego wyrazu twarzy mają też całkiem nieźle umięśnione ręce hihi ;)

      Usuń
  2. Kiedy miałam 8 lat na gwiazdkę dostałam moją pierwszą śpiącą lalkę , z prawdziwymi warkoczami, w krakowskiej sukience, a moja kuzynka Mariola – domek. Domek zrobił wujek własnoręcznie. Z drewnianej sklejki, ściany były pomalowane w modnym stylu Picasso. To był tylko pokój z kuchnią, ale takie mieszkanka miało większość ludzi. Domek miał w kuchni stół z taboretami i kredens, a w pokoju szafę, wersalkę, stół z krzesłami i telewizor. Wspaniały i kolorowy, pierwszy w Polsce, bo był rok 1966. Za ekran posłużyła klatka z filmu do diaskopu i malutka żaróweczka z latarki. Bawiłyśmy się nim całe dnie. .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domek musiał być piękny a do tego zrobiony z miłości.. bardzo lubię takie historie :)

      Usuń
  3. Ja miałam trochę takich drobiazgów, jak je znajdę, dam Ci znać, może sobie coś wybierzesz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczne mebelki i dodatki. Zwłaszcza zastawa do herbaty jest urocza. :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Też lubię takie detale, dla nich kupowałam Evi i inne małe laleczki. Dla harfy i skrzypiec kupiłam zestaw, w którym większość elementów nawet mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skąd ja to znam :) ale ostatnio staram się nad sobą panować i już kilka razy w ostatniej chwili zrezygnowałam z zakupu :) A Evi faktycznie ma bardzo fajne dodatki!

      Usuń
  6. Te male laleczki i mebelki byly w kartoniczkach z milki way-ami, chyba 3 milky way-e i figurk zapakowane w kartonik, pamietam mialam ich bardzo duzo, teraz ma je moja 2 letnia coreczka.

    OdpowiedzUsuń